Facebook icon
  • Rynek Kościuszki w Białymstoku

Dbajmy o Ogród Branickich

Dodana: 31.10.2019 12:18

Miasto Białystok przeznacza coraz więcej pieniędzy ze swojego budżetu na usuwanie zniszczeń spowodowanych w Ogrodzie Branickich. To wyjątkowe miejsce, które chętnie odwiedzają mieszkańcy miasta i turyści. Zdarza się jednak, że zachowują się tam w sposób nieodpowiedni. Stąd apel – dbajmy o nasze dziedzictwo, o jedyny i niepowtarzalny ogród w mieście.

Ogród Branickich w Białymstoku jest jednym z najlepiej zachowanych barokowych założeń ogrodowych w Europie. Od wielu lat trwają w nim prace rewaloryzacyjne. Salon ogrodowy zdobi obecnie 50 wolno stojących rzeźb. Niemal jedna trzecia z nich, stojących w alei głównej salonu, jest wpisanych do rejestru zabytków ruchomych województwa podlaskiego. Symbolicznym dopełnieniem tych rzeźb jest polichromowany i złocony wystrój Pawilonu pod Orłem. Wszystkie elementy XVIII-wiecznej dekoracji rzeźbiarskiej, zachowane, odtworzone i czekające na przywrócenie, układają się w spójny i unikatowy program ikonograficzny białostockiej rezydencji, niemający pierwowzorów ani w kraju, ani w Europie. Ogród Branickich udostępniany jest nieodpłatnie wszystkim zwiedzającym z nadzieją, że będą oni odpowiedzialnie i rozważnie z niego korzystać.

Niestety, często musimy naprawiać kolejne zniszczenia, które powodują turyści lub mieszkańcy Białegostoku. Kosztuje to budżet miasta, a więc nas wszystkich, coraz więcej. Tylko w tym roku wydatki przeznaczone na Ogród Branickich wyniosły prawie 900 tysięcy złotych – mówi zastępca prezydenta Rafał Rudnicki. – Apelujemy do wszystkich, abyśmy wspólnie dbali o nasz skarb.

Szczególnie należy zadbać o to, aby domowe zwierzęta nie załatwiały potrzeb fizjologicznych zarówno w bukszpanowych parterach, jak i przy cokołach rzeźb. Z tego powodu tylko w ostatnich dwóch latach trzeba było wymienić 1000 sztuk uschniętych bukszpanów, a dekoracja rzeźbiarska z roku na rok wymaga coraz poważniejszych prac konserwatorskich. Nie powinniśmy też pozwalać dzieciom na wspinanie się po rzeźbach i ścianach Pawilonu pod Orłem, ani stawiać je na cokołach rzeźb, by zrobić zdjęcia. Warto także mieć świadomość, że jazda rowerem czy hulajnogą po żwirowej nawierzchni Ogrodu poważnie ją niszczy. W tym roku sama naprawa i konserwacja dekoracji rzeźbiarskiej, alejek i ław, kanału oraz uzupełnianie kruszywa w parterach Ogrodu kosztowała ponad 142 tys. zł.

Anna Kowalska  

Do góry